piątek, 20 kwietnia 2012

Rozdział 2

Siedział cicho, patrząc przed siebie pustym wzrokiem. Nie miałam pojęcia, jak mam się zachować. Wyrzucałam sobie, że byłam głupia i nieodpowiedzialna. Nagle Niall chwycił mnie mocno za rękę. Zobaczyłam, że po jego policzku, powoli spływa łza. Automatycznie wyciągnęłam dłoń by ją otrzeć, nie lubiłam patrzeć jak cierpiał.
- Niall, ja przepraszam.. Nie chciałam.. - wyszeptałam błagalnym tonem.
- Katie.. Jak mogłaś? - niemal wykrzyknął.
- Ale.. Ja naprawdę, nie chciałam ci zniszczyć kariery..
- Jak mogłaś pomyśleć, że odrzucę ciebie i dziecko? Kocham cię niezależnie od tego, czy twoja ciąża zepsuje mi opinię czy nie. Będę najszczęśliwszym ojcem na świecie. Będę..jeśli mi ciebie nie zabraknie. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie! Dlaczego chciałaś mi to zrobić? Odebrać mi siebie? Sam umarłbym z tęsknoty, bo moje życie nie ma sensu, kiedy ciebie nie ma.
Wypowiadał słowa, targany sprzecznymi uczuciami. Widziałam, jak go to wewnętrznie rozdziera. Zrozumiałam, jak ogromny błąd popełniłam, chcąc odebrać sobie życie. Wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać.
- Niall, obiecuję! Choćby nie wiem co, nigdy od ciebie nie odejdę. Kocham cię, tak nie kochał cię nikt. Nie rozumiem, jak mogłam tak głupio postąpić. Błagam.. Tylko mi wybacz.. Proszę.. - szlochałam załamana.
Chłopak spojrzał mi głęboko w oczy. Potem delikatnie podsunął mnie do siebie i złożył na moich ustach cudowny pocałunek.
- Kocham cię - wyszeptał, patrząc głęboko w moje oczy - już nigdy więcej nie rób niczego takiego, proszę.
- Obiecuję. Na pewno..
Leżeliśmy wtuleni w siebie, trwając w zgodnym milczeniu. Czułam się taka bezpieczna w jego ramionach. Dopóki jestem razem z nim, jestem w stanie pokonać wszystko, byłam tego w stu procentach pewna. Rozmyślałam tak jeszcze przez krótki czas, potem zasnęłam.

***
Obudził mnie dźwięk strojonej właśnie gitary. Otworzyłam oczy i zobaczyłam ręce Nialla, troskliwie obejmujące mnie w talii. Nie wiem, jakim cudem udało mi się poznać tak wspaniałego chłopaka, ale na pewno go nigdy nie oddam, pomyślałam. Pogładziłam jego miękki policzek, a on powoli otworzył oczy. Uśmiechnął się w sposób, który zawsze przyprawiał mnie o zawrót głowy.
- Jak się spało? - spytał łobuzerskim tonem.
- Cudownie. - odparłam rozmarzona - Jak zawsze, kiedy leżę w twoich ramionach.
Przyciągnął mnie do siebie i czule pocałował. Przytulaliśmy się do siebie przez długi czas. Nagle do pokoju wpadł Harry.
- Cześć gołąbeczki. Nie chcę wam przeszkadzać, ale nie wydaje wam się, że leżenie w łóżku do 13.00 jest lekką przesadą? - zapytał roześmiany.
- O matko! Zaczęliśmy już próbę? - krzyknął zaspany jeszcze Niall.
- Uspokój się wariacie. Dopiero stroimy sprzęt. Ogarnijcie się z lekka, zaczynamy dopiero za godzinę. - odpowiedział Harry i wyszedł z pokoju.
Wstałam z kanapy i skierowałam się w stronę szafy. Chwilę decydowałam, w co się ubrać, a kiedy w końcu wybrałam żółte szorty i zielony T-shirt poszłam się wykąpać. Zanim weszłam pod prysznic, przyglądałam się swoim ranom. Nieznacznie się zmniejszyły, jednak wciąż wymagały stosowania bandaży. Kiedy dokładnie obejrzałam każdy milimetr czerwonych śladów, odkręciłam niemal gorącą wodę i oddałam się rozmyślaniom. Rozcięta skóra szczypała w kontakcie z wodą, ale nie zwracałam na to uwagi. Miałam nadzieję, że te wydarzenia już niedługo pozostaną tylko wspomnieniem. Spojrzałam na swój brzuch. Był delikatnie zaokrąglony, ledwo widocznie.
- Maluszku, czekamy na ciebie.. - uśmiechnęłam się.
Stałam tak jeszcze chwilę pod ciepłym strumieniem kojącej wody. Po wyjściu z łazienki zastałam wielki bałagan w salonie.
- Chłopaki! Co się tu dzieje? - spytałam.
W tej samej chwili z sąsiedniego pokoju wybiegł Louis, trzymający w ręce butelkę żelu do włosów. Zaraz po nim przybiegł Zayn, który zdenerwowany wykrzykiwał wszystko, co mu ślina na język przyniesie.
- Oddaj mi to głupku, bo pożałujesz! Mam w połowie niedokończoną fryzurę! Wyglądam jak kretyn! - rzucał słowami wzburzony Zayn.
Zaczęłam się głupio śmiać, tak że wszyscy przystanęli i wlepili we mnie wzrok.
- No co? To takie zabawne. - wypowiedziałam pomiędzy kolejnymi napadami śmiechu.
- Tak, ona zdecydowanie ma rację. - stwierdził Louis i też zaczął się śmiać.
Cały apartament trząsł się ze śmiechu, a to wszystko dzięki mnie. Brawo Katie, w końcu zaczynasz naprawiać sytuację. Poczułam, że ktoś obejmuje mnie od tyłu i romantycznie całuje po szyi.
- Cześć kotku, pójdziemy na spacer? Chciałbym z tobą porozmawiać. - wyszeptał mi do ucha Niall.
- Oczywiście, co tylko zechcesz. - odpowiedziałam z uśmiechem.
Ubrałam moje ukochane, czerwone conversy, narzuciłam cienką kurtkę, aby rany na ręce nie były widoczne i wyszliśmy. Zaprowadził mnie nad piękny staw, jeszcze nigdy tu nie byłam. Spacerowaliśmy, trzymając się za ręce. Mijaliśmy wiele par, które prowadziły wózek z dzieckiem. W głębi duszy cieszyłam się, że wkrótce będę mamą. Odkąd pamiętam, uwielbiałam opiekować się dziećmi, bawić się z nimi. Nie byłam pewna, czy Niall czuje to samo, ale wiedziałam, że mnie bardzo kocha, co znaczyło, że kocha też i nasze dziecko.
- Niall, mówiłeś, że chciałeś ze mną o czymś porozmawiać? - spytałam.
- Ach, tak. Posłuchaj, moja mama już od dawna powtarza, że bardzo chciałaby cię poznać. Dziś dajemy ostatni koncert podczas tej trasy, a jutro wracamy do domu. Miałabyś coś przeciwko jeśli w weekend pojechalibyśmy do niej na obiad? - wyjaśnił chłopak.
- Oczywiście, fajnie będzie w końcu poznać twoją mamę. - odparłam - Będziemy tylko my, czy chłopaki też?
- Chłopaków też mama zaprosiła. Nawet nie wiesz jak się cieszę. Bałem się, że możesz się nie zgodzić. Katie, a może masz ochotę na lody? - uśmiechnął się niewinnie.
- Do tej pory myślałam, że nie jestem głodna, ale kiedy wspomniałeś o jedzeniu, zmieniłam zdanie. Chodźmy. - zaśmiałam się i ruszyliśmy do budki z lodami.
Kiedy weszliśmy do hotelowego pokoju, rozległy się krzyki i pomrukiwania.
- Niall! Gdzieś ty się podziewał! Jesteś taki nieodpowiedzialny! Co się z tobą dzieje? - krzyczał Harry - Dwie godziny temu rozpoczęliśmy próbę, a ty sobie w najlepsze wychodzisz na spacerki! Dajemy dzisiaj koncert, zapomniałeś?!
- Czy ty im o niczym nie powiedziałeś? - zapytałam mojego chłopaka - Oni nie wiedzą dlaczego jesteś taki rozkojarzony? Poza tym, mówiłam, że nie chcę rujnować ci kariery..
- Nic się nie stało Katie. To tylko i wyłącznie moja wina. Chłopaki, przepraszam. To był ostatni raz, kiedy taka sytuacja miała miejsce. Jest coś co musimy wam powiedzieć..
- Stary, wiesz, że nie krzyczałem po to, żeby było ci przykro. - rzekł Harry, który czuł się winny - a teraz mówcie, o co chodzi?
- Dobra, sama nie wiem jakby to powiedzieć.. - zaczęłam niepewnie - No cóż.. Jestem w ciąży.
Nastała pełna napięcia cisza. Nagle chłopaki zaczęli mnie przytulać, przybijać Niallowi piątki, cieszyć się jak mali chłopcy. W końcu poczułam się pewnie. Jakoś to wszystko się ułoży. Jestem pewna. Pogładziłam brzuch i dołączyłam do chłopaków, którzy właśnie zabierali się do szykowania się przed koncertem.

__________________
i jak? podobało się? :)
już wkrótce dalsza część.

4 komentarze:

  1. świetne ^^ . czekam na kolejne rozdziały . ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super;*czekam na kolejne rozdziały ^^.

    OdpowiedzUsuń
  3. huhuhuh, to pełne napiecie i bulwers Zayna, Boże, biedak mój mały, jak on wytrzymał bez tego żelu? :c
    no, ogólnie będzie ciekawie. chłopczyk czy dziewczynka? :D
    (mazeofdreams.blog.onet.pl)

    OdpowiedzUsuń